Projekt rozpoczął się, gdy klient zwrócił się do RIMA Design Group, aby zaprojektowali dom na odludziu, bez dostępu do mediów. Pragnął go zbudować na terenie swojej posiadłości przy drodze prowadzącej do słynącego wśród surferów East Cape.

Niepowtarzalne miejsce i widoki, choć w odległej lokalizacji, pozwalają również dostać się do miasta przez po utwardzonej szosie. Jeszcze trzy lata temu prowadziła tędy typowa dla Baja, polna, a w zasadzie pustynna droga. Wyzwanie stanowiła nie tylko odległość i brak niezbędnej infrastruktury, ale także znalezienie odpowiednich materiałów i zrównoważonych systemów do budowy i eksploatacji domu.

Pasywny dom na odludziu
Architekci zaczęli od włączenia konstrukcji z ubitej ziemi do najważniejszych przestrzeni domu. Zdecydowali także o wykorzystaniu drugiego materiału – betonu, do stworzenia innych elementów bryłowych. Ściany z ubitej ziemi to w rzeczywistości ściany termoizolacyjne. Wprowadzają również ciepło i wilgoć do suchego i pustynnego krajobrazu domu.

Ściany kontrastują z wypolerowanymi betonowymi posadzkami, ścianami pokrytymi wypolerowanym cementem i betonowym żebrowaniem nad salonem. Projektując ten dom na odludziu architekci wyobrazili sobie wielką salę jako otwartą palapę. Te kryte strzechą z liści palmowych, otwarte domy, można często znaleźć w architekturze kontynentalnego wybrzeża.

Światło i wentylację krzyżową zapewniają przejrzyste okna na wyższych kondygnacjach. Dodatkowo patia znajdują się na każdej osi domu, spełniając w ten sposób warunki domu pasywnego. Klient chciał mieć komfortowy dom na odludziu. W związku z tym każde pomieszczenie musiało być wyposażone w klimatyzowaną przestrzeń do użytku letniego. Jednak projekt przepływu powietrza w domu pozwala na przenikanie świeżej nadmorskiej bryzy i szumu fal przez każdą przestrzeń.

Off-grid
Projekt przenosi się również z wnętrza na zewnątrz, tworząc płynne przejście od wygodnych pokoi do śródziemnomorskiego krajobrazu Baja. Do obsługi jednopiętrowego domu z czterema sypialniami bez dostępu do sieci energetycznej potrzeba odpowiedniego sprzętu. To 48 paneli słonecznych na centralnym płaskim dachu, falowniki, baterie litowe i generator. Ten ostatni wspomaga zasilanie ze słońca podczas wyższego zużycia lub w pochmurne dni.

Aby nauczyć gości technologii off-grid, panele słoneczne odsłonięto na krawędzi wielkiej płyty pokoju. Dzięki temu widać je od razu po przyjeździe. Pomieszczenie z bateriami słonecznymi także przykuwa wzrok, za szklanymi drzwiami obok wejścia.

Resztę wyposażenia ukryto, a mowa o kolejnych elementach samowystarczalnej infrastruktury, jakiej wymaga dom na odludziu. To oczyszczalnia ścieków, duża podziemna cysterna na wodę pitną, którą trzeba wwieźć ciężarówką. Dodano również cysternę na oczyszczoną wodę do nawadniania ogrodu, a także zbiornik na propan do podgrzewania wody, kuchenki i jacuzzi.

Natura i ekonomia zmusiły architektów do stworzenia wydajności w zakresie projektowania i funkcji. Od początku do końca pragnęli oni stworzyć współczesną architekturę w Baja. Wykorzystali więc poziome linie, duże zacienione przestrzenie wewnętrzne i zewnętrzne oraz lokalne materiały. W ten sposób powstał prosty, ale niezwykły dom na odludziu.

Zobacz także:
https://pointofdesign.pl/architektura/dom-przy-plazy-posrod-meksykanskiej-dzungli/
https://pointofdesign.pl/architektura/betonowy-hotel-na-wybrzezu-meksyku/
https://pointofdesign.pl/architektura/zrownowazony-hotel-w-puerto-escondido/



